środa, 3 marca 2010

uwaga, jadę!


Pierwszego dnia na Havelocku postanowiliśmy wypożyczyć skutery żeby swobodnie poruszać się po wyspie.
W rezultacie ja wypożyczyłam skuter, a chłopaki motory.

Pierwszy raz będę siedziała na skuterze i mam duże obawy; czy go utrzymam, czy utrzymam równowagę, w ogóle czy dam radę.
Najpierw mój przyszły skuter testuje Rajmund i wraca z informacją o słabo działających hamulcach.
Już się ucieszyłam, że nie działają (a to był jedyny skuter jaki widzę)
- Więc no cóż, trudno, nie pojeżdżę sobie.

Ale hamulce zostały wyregulowane i teraz jest ok.
– Masz i jedź – słyszę.

No to jadę.
Jestem skupiona na utrzymaniu równowagi, ale i tak widzę, że ludzie na poboczu machają do mnie rękami.
- On left ! On left! – słyszę.

Mogłam się tego spodziewać. Ruch lewostronny, a ja jadę sobie prawą stroną prosto na skuter jadący z przeciwka.
- Uff – minęłam go lewą. Muszę pamiętać, że tu jest ruch lewostronny.
Najlepiej jedzie się przez jedyne na wyspie rondo. Trudno sobie wyobrazić objeżdżanie ronda od lewej do prawej – trzeba tego doświadczyć.

Przy spisywaniu umowy wypożyczenia słyszę, że za wszystkie uszkodzenia odpowiadam sama do pełnej wysokości naprawy i takie tam….
I ledwo wsiadam na skuter po podpisaniu umowy, gdy wpadam na motor Krzyśka (dopiero po tym incydencie zauważam, że manetka gazu działa odwrotnie niż myślałam)

- It will be cost RS 500 – podbiega do mnie właściciel I ogląda uszkodzenia, których właściwie nie ma – uderzenie było bardzo delikatne, ale właściciel wzdycha i kiwa głową. - Yes, yes RS 500 – 700 extra.

Że też musiało się to stać na jego oczach!

Po 2-ch tygodniach i oddaniu skutera przed wyjazdem z wyspy placę 500 RS kary i umawiam się z wlacicielem na rabat za wypożyczenie skutera honda activia w przyszlym roku. No, muszę tu wrócić żeby skorzystać z rabatu!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz