Pozycja kobiet w hinduizmie jest typowa dla społeczeństwa patriarchalnego.
Kobieta powinna być podporządkowana mężczyźnie; najpierw ojcu, potem mężowi.
Gdy będąc na policji w Bharatpur spisywaliśmy swoje dane, Piotrek podał imię ojca, ale ja już musiałam podać imię męża.
Jednym ze wstydliwych aspektów hinduizmu, o którym wspominał Ghandi czy inni hinduscy reformatorzy, było tradycyjne palenie wdów. Już oczywiście od dawna zabronione.
Kobieta upokarzana po śmierci męża nawet przez najbliższą rodzinę, czasem sama decydowała się dołączyć do zmarłego na stosie. SATI -tak nazywa się zwyczaj popełniania przez wdowę samobójstwa, to także sposób na uwolnienie zmarłego męża od grzechów. Kobieta żyła dla męża i umierała dla niego. Sama - w społeczeństwie hinduskim niewiele znaczyła.
Tradycyjne BINDI noszone na czole przez hinduski, dziś jest często zwykłą ozdobą jednak w wielu regionach Indii oznacza także, że nad kobietą noszącą je, ma pieczę mężczyzna – ojciec lub mąż.
Rola kobiety w rodzinie jest jednak znacząca.
To one często trzymają kasę, planują wydatki. Muszą zmagać się z życiem za swoich nieudolnych i leniwych mężów. Wrzeszczą na nich. Potrafią zdzielić ścierką czy uderzyć w twarz.
Widziałam matkę prowadzącą sklep, której syn wydając mi reszty rozsypał pieniądze i najpierw dostał w twarz, potem jeszcze klapkiem zdjętym z nogi był parę razy zdzielony w kark.
On tylko osłaniał się przed razami, a matka krzyczała, zawodziła i głośno skarżyła się jakiego to ma syna-osła, który wysypał pieniądze i teraz całą rodzinę czeka nieszczęście.
Byłam też świadkiem jak gospodyni naszego guesthouse’u podeszła do klienta z Niemiec jedzącego kolację przy sąsiednim stoliku i najpierw bardzo go przeprosiła, że nie ma piwa, które specjalnie dziś dla niego kupiła, tak jak prosił, ale….
…i tu nastąpiło kilkunastominutowe zawodzenie, jakiego to ma głupiego męża nieudacznika, lenia i pijaka, który z kolegą wypił piwo klienta.
I nawet jak już wróciła do kuchni to co chwila słychać było wrzask, że – „A to bałwan!”, - „A to pijaczyna” – „A to - ja już mu dam piwo!”
I to wcale (jak mogłoby się wydawać) nie był jakiś obibok, żyjący na garnuszku żony.
Normalny facet w średnim wieku, pracujący. Tyle że w domu miał słaby PR:)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz