wtorek, 2 lutego 2010

telefonia komórkowa

Tak czy inaczej przepisy są takie, że jak chcesz kupić kartę telefoniczną (mam na myli prepaidową kartę telefoniczną), to musisz mieć: kopię paszportu, 1 zdjęcie i informację gdzie mieszkasz w Indiach.
Wiemy o tym, mamy to wszystko, wiec pewnie wchodzimy do punktu telco i prosimy o kartę.
Sprzedawca wymienia potrzebne dokumenty.
Mamy, mamy! – wykrzykujemy i podajemy kopie paszportu, 1 zdjęcie i wizytówkę z hotelu Himalaya, w którym mieszkamy w Chennai (w hotelu zapewniali, że wizytówka wystarczy)
Nie wystarczyła.
Mamy wrócić do hotelu i wziąć zaświadczenie, że tam mieszkamy.
Wracamy więc do hotelu.
W hotelu recepcjonista rozkłada ręce: - “Ofice klosed “
No tak, jest niedziela.
Ale zapewnia, że wizytówka wystarczy i namawia żebyśmy się przy tym upierali.
Idziemy więc ponownie do punktu telco.
- Takie są przepisy – powtarza sprzedawca widząc tą samą wizytówkę . – Nic na to nie poradzę.
- Ale…. – I tu radośnie oddaje nam wizytówkę – to nie musi być zaświadczenie, to może być ta sama wizytówka z wpisanym nazwiskiem i numerem pokoju.
- I stemplem hotelu! – wybiega krzycząc za nami.

Wracamy do hotelu.
- Nie ma stempla. Zamknięty w biurze, a biuro nieczynne z powodu niedzieli.
- Ale przyjdźcie jutro!
Jutro to my juz jedziemy dalej.
Preparujemy wiec dokument na wizytówce I wracamy do punktu Telco. Może wystarczy.
Nie wystarczyło.
Sprzedawca ze smutkiem informuje nas, ze dokumenty są OK, ale brakuje nam jeszcze osoby polecającej. Kogoś znajomego, kto na stale mieszka w Indiach.
- Przecież my jesteśmy turystami – tłumaczymy – Nie znamy tu nikogo!
- Przykro mi, nie mogę Wam sprzedać karty telefonicznej - Sprzedawca oddaje nam dokumenty – Takie są przepisy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz