Staramy się chodzić do takich restauracji gdzie masowo chodzą Hindusi
z rodzinami.
Nie jest to łatwe, bo z reguły są to miejsca, do których lubią też
wpadać karaczany.
Jeden taki, wielki jak kciuk chodzi właśnie po ścianie
Ja w panice pokazuję na niego, on wtedy zrywa się i leci w moim kierunku, ja
zaczynam krzyczeć i podskakiwać. Siedzący przy stolikach z
zaciekawieniem patrzą na mnie.
No tak, to kraj karaluchów. Nawet jak ich nie ma w domu, to wlecą przez
okno i juz są.
To tak jakby histeryzować na widok muchy.
Ale jedzenie jest wyśmienite. Wrócimy tu na śniadanie. Rozmawiamy o
tym gdy tymczasem Rajmund fotografuje małą dziewczynkę przy stole
obok.
Właściwie 'na' a nie 'przy'.
Dziewczynka siedzi na stole i wyjada palcami jedzenie z talerzy rodziców i rodzeństwa.
Do zdjęć przyłącza się Piotrek. Potem dumny tata Hindus bierze małą na
ręce i podchodzi do każdego z nas, aby córka podała każdemu rączkę.
Dziewczynka przywitała się wiec z Anią, z Rajmundem, ze mną.
Stop - Hindus cofa się gdy widzi że Klosia podaje malej lewa rękę. I
znów przysuwa córeczkę gdy Klaudia wyciąga prawą.
Prawa ręka służy do witania i jedzenia. Lewa jest nieczysta.
Niesamowite, jak sprawnie Hindusi jedzą tylko prawą ręką.
Lewą wyraźnie odsuwają od talerza, kładą na kolanach lub trzymają się za pasek, podczas
gdy prawą, sprawnie przebierając palcami mieszają ryż lub co jeszcze trudniejsze, odrywają kawałek placka (mały palec przytrzymuje główną część placka, a trzy pierwsze chwytają kawałek do oderwania.
Takie jedzenie placka, maczanie go w sosie i nie przytrzymywanie niczego
lewą ręką wymaga równej sprawności jak jedzenie pałeczkami czy sztućcami.
Wiem, bo próbuję odkąd tu jestem i wychodzi mi to tak sobie - w rezultacie jem placki obiema rekami.
Rodzina obok wychodzi. Przystaje kolo nas. Jeszcze chwile rozmawiamy.
Są na wakacjach dwiema rodzinami.
My też.
Ojciec Hindus przedstawia nam swojego starszego syna - Rajmund
przedstawia Krzyśka.
Hindus przedstawia żonę - Piotrek mnie.
Potem zaczyna się cala rundka. To moja córka - mówi Piotrek pokazując na Klaudię.
My jesteśmy w podroży poślubnej - chwali się Krzysiek.
Hindus pokazuje na Anię
- To moja córka - mówi Rajmund
- Moja siostra - dodaje Krzysiek.
No tak, my te z jesteśmy na wakacjach 2-ma rodzinami, a właściwie 3-ma
licząc osobno Klosię i Krzysia.
Hindus wychodzi, rodzina za nim, na końcu przemyka kolo filara młoda dziewczyna.
Córka, synowa? Ojciec nie przedstawił jej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz