poniedziałek, 22 marca 2010

palak paneer masala

Paneer to ser.
Zwykły wiejski indyjski ser doskonale zastępuje włoski serek typu CAPREZE
Palak to po prostu szpinak.

Naszykuj:Szpinak liściasty i rozdrobniony (mrożony) – pół na pół
(Nie wystarczą liście szpinaku - szpinak rozdrobniony jest ważny, bo tworząc papkę stanowi bazę pod jednolity, gęsty sos masali).Cebulę
2 ząbki czosnku
Paneer (2 opakowania serka capreze)
Masło do smażenia
Jogurt (1 opakowanie)
Śmietana (1/2 opakowania)
Przyprawy: garam masala, imbir, kolendra
Zamiast garam masali można użyć: chilli, kminek, kolendrę, imbir, kozieradkę

Przygotowanie:
Zacznij od masy cebulowo czosnkowej.
To podstawowy składnik każdej masali.
Cebulę i czosnek drobno posiekaj, podsmaż na złoty kolor, a następnie zmiksuj na jednolitą masę.

Teraz ser.
Pokrój ser w kostkę (lepsze będą spore kawałki) i przysmaż na maśle. Ser powinien zrumienić się i nabrać sprężystości. Odłóż ser na bok – dodasz go na końcu do gotowego szpinaku.

Rozdrobniony szpinak usmaż razem z liściastym.
Dodaj masę cebulowo czosnkową, a następnie przyprawy. Podlej jogurtem i śmietaną i mieszając smaż przez chwilę.
Na koniec dodaj usmażony ser wymieszaj delikatnie żeby nie rozkruszyć sera.
Potrawa gotowa!

Tak, tak to ten szpinak, którego próbowałeś/łaś u nas w zeszlą sobotę.
My próbowaliśmy go miejscu, w którym przyrządzają go najlepiej na świecie.
Gdy wrócimy tam po roku jedzenia naszego szpinaku, obiecujemy dać Wam znać, czy nasz jest tak samo dobry jak ten oryginalny.

bhiksuka (भिक्षुक) - żebrak o białych zębach

Żebranina to w Indiach dużo powszechniejszy niż w Polsce sposób zdobywania pieniędzy. Znawcy tematu wskazują, że Indyjskie żebractwo to żebractwo zawodowe i przestrzegają w związku z tym przed dawaniem datków. Nie rozumem dlaczego (?). Nie godzę się z koncepcją, według której jedynie zajęcia pożyteczne, polegające na wytwarzaniu dóbr czy usług zasługują na nagrodę. Nie podzielam przekonania, że codzienny znój młodszego specjalisty ds. promocji batonów jest bardziej wartościowy, uczciwy i godny zapłaty niż klęczenie w upale i kurzu z pogiętą blaszanką w dłoni.
Spotykałem, jak każdy wędrujący po Indiach wielu żebrzących. Grupy kobiet, które obudzone nocą krokami spóźnionego przechodnia wysuwały dłonie spod burych koców i cichutkim, monotonnym głosem prosiły maa, maa (daj, daj); rozbiegane, wesołe grupki brudnych jak ulica dzieci zaczepiających starsze turystki; okaleczonych trądem i innymi chorobami inwalidów pełzających chodnikiem z głową na wysokości moich kolan; kolorowo malowanych ascetów i pielgrzymów okupujących schody świątyń.
Ale w pamięci szczególnie zapadł mi żebrak z Udaipur, siadający ze swoimi dwoma córeczkami w połowie mostu prowadzącego do naszego hotelu. 
Inni żebracy, których widywałem mieli zmęczone, bolesne lub zobojętniałe twarze - ten patrzył na ludzi wesoło, skrzącymi się oczami i uśmiechał, jasno i promiennie pokazując w uśmiechu ładne białe zęby. Taki kontrast pomiędzy stanem posiadania a stanem ducha robił wrażenie.
Niedawno rozpoznałem go na zdjęciach robionych w wigilię święta Holi, Na jednym z nich, wraz z ubranymi odświętnie córkami wpatrują się z nadzieją w ogień tradycyjnego, ulicznego ogniska.
Życzę mu z całego serca jak najlepiej, aby bogowie chronili go przed pogardą innych, życzę by uzbierał dla siebie, dziewczynek i niewidomego żebraka z przeciwnej strony mostu, z którym dzielił się jedzeniem i zdobytymi ubraniami prawdziwą fortunę  i aby tylko, już jako bogacz nie zapominał o swoim pięknym, pogodnym uśmiechu.

niedziela, 21 marca 2010

kobiety rządzą


Pozycja kobiet w hinduizmie jest typowa dla społeczeństwa patriarchalnego.
Kobieta powinna być podporządkowana mężczyźnie; najpierw ojcu, potem mężowi.
Gdy będąc na policji w Bharatpur spisywaliśmy swoje dane, Piotrek podał imię ojca, ale ja już musiałam podać imię męża.

Jednym ze wstydliwych aspektów hinduizmu, o którym wspominał Ghandi czy inni hinduscy reformatorzy, było tradycyjne palenie wdów. Już oczywiście od dawna zabronione.
Kobieta upokarzana po śmierci męża nawet przez najbliższą rodzinę, czasem sama decydowała się dołączyć do zmarłego na stosie. SATI -tak nazywa się zwyczaj popełniania przez wdowę samobójstwa, to także sposób na uwolnienie zmarłego męża od grzechów. Kobieta żyła dla męża i umierała dla niego. Sama - w społeczeństwie hinduskim niewiele znaczyła.
Tradycyjne BINDI noszone na czole przez hinduski, dziś jest często zwykłą ozdobą jednak w wielu regionach Indii oznacza także, że nad kobietą noszącą je, ma pieczę mężczyzna – ojciec lub mąż.

Rola kobiety w rodzinie jest jednak znacząca.
To one często trzymają kasę, planują wydatki. Muszą zmagać się z życiem za swoich nieudolnych i leniwych mężów. Wrzeszczą na nich. Potrafią zdzielić ścierką czy uderzyć w twarz.
Widziałam matkę prowadzącą sklep, której syn wydając mi reszty rozsypał pieniądze i najpierw dostał w twarz, potem jeszcze klapkiem zdjętym z nogi był parę razy zdzielony w kark.
On tylko osłaniał się przed razami, a matka krzyczała, zawodziła i głośno skarżyła się jakiego to ma syna-osła, który wysypał pieniądze i teraz całą rodzinę czeka nieszczęście.

Byłam też świadkiem jak gospodyni naszego guesthouse’u podeszła do klienta z Niemiec jedzącego kolację przy sąsiednim stoliku i najpierw bardzo go przeprosiła, że nie ma piwa, które specjalnie dziś dla niego kupiła, tak jak prosił, ale….
…i tu nastąpiło kilkunastominutowe zawodzenie, jakiego to ma głupiego męża nieudacznika, lenia i pijaka, który z kolegą wypił piwo klienta.
I nawet jak już wróciła do kuchni to co chwila słychać było wrzask, że – „A to bałwan!”, - „A to pijaczyna” – „A to - ja już mu dam piwo!”
I to wcale (jak mogłoby się wydawać) nie był jakiś obibok, żyjący na garnuszku żony.
Normalny facet w średnim wieku, pracujący. Tyle że w domu miał słaby PR:)

sobota, 13 marca 2010

widokówka z Taj Mahal

Taj Mahal i twierdza Agra są dziś wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturalnego i Przyrodniczego UNESCO.
W XVI-XVIIw. czerwony fort w Agrze był siedzibą cesarskiego dworu Mogołów. Zbudowany przez cesarza Akbara, rozkwitł za czasów Sahdźahana.
Ogromne, zdobione pomieszczenia, dziedzińce i galerie, ogrody z basenem wypełnianym do kąpieli cesarzowej płatkami róż.
Harem, łaźnie, pawilony do oglądania walk słoni – to za czasów dynastii Mogołów zwykłe pomieszczenia mieszkalne.
Przestronne i wygodne… tylko ten krajobraz za oknami taki nizinny, monotonny.
Przydałby się jakiś ciekawy detal, tak żeby oko zawiesić.


Taj Mahal – imponująca, bogato zdobiona budowla wzniesiona pół wieku później, po śmierci ukochanej żony Sahdźahana wygląda rzeczywiście przepięknie z okien twierdzy Agra.

veg biriani

To bardzo prosta potrawa z ryżu.
Robi się ją szybko i nie trzeba do niej żadnych wyszukanych składników.
Poniżej opisuję wersję bardzo podstawową. Można ją dowolnie rozbudowywać dodając inne warzywa np. cukinię, seler naciowy, pomidory czy grzyby.
Biriani nie musi być wegetariańskie. Można dodać gotowaną pier kurczaka (chicken biriani) czy jajka ugotowane na twardo (egg biriani).



Przygotuj:
Ugotowany ryż
1 Cebulę
2 Ząbki czosnku
Ostrą papryczkę drobno pokrojoną
Przyprawy: cynamon, imbir, kardamon, pieprz, sól, kolendrę.

Cebulę, czosnek i marchewkę pokrój w talarki (ew. marchewka może być pokrojona w słupki)
Cebulę i czosnek podsmaż na złoty kolor, dodaj marchew i smaż przez chwilę, a następnie podlej odrobiną wody, przykryj i duś do miękkości marchwi.
Następnie dodaj przyprawy, papryczkę i smaż całość przez minutę.
Na koniec dodaj ryż i nadal smażąc dokładnie wymieszaj.

Podawaj gorące.
Do biriani pasuje sałatka z pomidorów z cebulą i cytryną albo raita ogórkowa.

wielkie odkrycie - Bharatpur

Bharatpur to niewielkie miasteczko (wszystkiego raptem 200 tys mieszkańców) położone na skraju Radżasthanu.
Zatrzymaliśmy się tam, bo po hałaśliwym pielgrzymkowym Waranasi, chcieliśmy uniknąć tłumnej Agry z Taj Mahal i czerwonym fortem.
Poza tym w Bharatpur jest ptasi park narodowy, więc uznaliśmy, że to dobra baza wypadowa w oba miejsca.

Aż trudno uwierzyć, że kilkadziesiąt kilometrów od Agry, do której ściągają turyści z całego świata, jest sobie miasteczko, w którym turysta, cudzoziemiec, biały - jest sensacją.
Taką sensację wywoływaliśmy, gdy szukając kafejki internetowej szliśmy przez miasto czy gdy zatrzymalimy się żeby porozmawiać na ulicy z hindusem.
Każdy, kto przechodził chciał zobaczyć co robimy i o czym mówimy.
Zanim się więc obejrzeliśmy, dookoła nas ustawił się tak spory tłumek, że zaczął tamować ruch na jezdni.

Trudno też uwierzyć, że kilkadziesiąt kilometrów od światowej sławy Taj Mahal stoi sobie pałac. Bogaty... i pusty.
Pałac miejski w Bharatpur, który aż dech zapiera, a ustawione na dziedzińcu rzeźby z 2-3 wieku zwalają z nóg.
A najtrudniej uwierzyć, że w tak pięknym miejscu jedynymi turystami jestesmy - MY!

Gdzie są wszyscy ?
Ci wszyscy stęsknieni historii, sztuki i pięknej architektury.
A tak, tloczą się w kolejce do kasy niedaleko stąd - w Taj Mahal.

edukacja

Miliard ludzi!
Prawie 40% to analfabeci.
Jak taką rzeszę wyedukować, objąć obowiązkiem szkolnym, szczególnie, że znacząca część żyje na skraju ubóstwa; bez środków do życia, bez adresu (nie mówiąc już o książkach dla dzieci)?
Jak przekonać biedaków, że edukacja ich dzieci jest ważniejsza niż dzisiejsze żebranie na ulicy, żeby zdobyć pieniądze na obiad?

Indie starają się dotrzeć z edukacją do jak największej liczby ludzi.
Wszędzie -ogromna liczba szkół.
Wieczorowe kursy, którymi władze starają się objąć dzieci z ubogich rodzin (gdy zarobią już na obiad dla rodziny).
Szkoły językowe, kursy zawodowe – to zwykły krajobraz Indii.
Wejdź w małą uliczkę w niedużym mieście – a gwarantuję, że na co drugim domu znajdziesz szyld „english school”.

Reklamy w telewizji i prasie to w dużej części reklamy szkół, uczelni czy programów inwestycyjnych zapewniających środki na edukację dzieci.
„- Chcesz poprawić swoje życie?
- Chcesz zapewnić dostatek dziecku?
- Przyjdź do naszej szkoły!
- Zainwestuj w wyksztalcenie dzieci!"

I co rano, ze wszystkich stron dzieci schodzą się do szkoły.
Chłopcy w starannie wyprasowanych mundurkach. Dziewczynki w sari, w kolorach szkoły. School Bus’y czy grupki dzieci dowożone rikszami do szkół.

Rodzice, opowiadając o szkole syna, mówią o niej z szacunkiem, jak o ważnej instytucji.
Bo wiedzą, że szkoła jest ważna.

Dziś Indie stają się potęgą rekrutacyjną dla firm z całego świata.
Jeszcze bardzo tania siła robocza, a już miliony dobrze wyksztalconych ludzi.

Branże, w których widać coraz większy udział pracowników z Indii, to IT czy Obsługa Klienta.
Indyjskie Call Center wysyła ludzi na kursy akcentu, po czym zapewnia pracowników do obsługi klientów z Anglii czy Stanach Zjednoczonych.
Klientów, nie mających pojęcia, że pracownik z którym właśnie rozmawiają nie siedzi przy telefonie w sąsiednim mieście, tylko na drugim końcu świata - w Bangalore!