
Interesowało nas skąd pochodzi zwyczaj posypywania się nawzajem kolorowym pyłem. Pytaliśmy więc znajomych: “O co chodzi?”, “Co upamiętnia to święto?”, “Dlaczego kolorowe proszki?”
Jedyna rozsądna odpowiedź jakiej byli nam w stanie udzielić to, że posypują się proszkami, żeby wyrazić swoją radość. Jest to zupełnie wystarczające wytłumaczenie – nie ważne z jakiego powodu, ważne, że na ulicach panuje wielka "fiesta", wszyscy w niej uczestniczą i wszyscy świetnie się bawią!
Wszyscy?... no prawie – policjanci w święto muszą być na służbie, żeby zapanować nad dzikim tłumem, ale już następnego dnia odbijają sobie obchodząc Holi na komendzie.
(patrz zdjęcie powyżej)
Trochę o mitologii:
Genez Holi jest tyle ile stanów w Indiach i odłamów religii.. Obchodzi się je na przełomie lutego i marca w czasie pełni księżyca i jest uważane za święto wiosny - pierwotnie było świętem odradzającej się przyrody. Poprzedniego dnia na ulicach palone są stosy – dla upamiętnienia mitologicznej historii króla Hiranyakashyapa i jego syna. Ów król chciał, aby wszyscy czcili tylko jego podczas gdy jego syn - Prahlad był gorliwym wyznawcą Wisznu. Władcy nie podobał się taki stan rzeczy związku z czym wielokrotnie próbował zabić swojego pierworodnego. Hiranyakashyap uciekł się ostatecznie do namówienia kobiety ze swojej rodziny, aby weszła do płonącego stosu trzymając Prahlada i zginęła wraz z nim. W różnych wersjach kobietą tą jest żona króla lub jego córka – Holika (“Holi” znaczy palący się) . Syn jednak modlił się tak gorliwie, że przeżył pobyt w płomieniach podczas gdy niewiasta spłonęła. Na pamiątkę owego stosu właśnie ludzie palą ogniska, a następnego dnia – kiedy okazuje się, że Prahlad przeżył – wychodzą na ulicę by razem cieszyć się z cudu.Kolorowe proszki były pierwotnie wytwarzane z wiosennych kwiatów i ten zwyczaj jest najprawdopodobniej pozostałością dawnego sposobu czczenia natury.Ludzie nie tyle się nimi “posypują” co “dzielą” - składając życzenia trzeba komuś natrzeć proszkiem twarz, włosy lub dłonie.
Czy koncepcja odradzania się na wiosnę czegoś nam nie przypomina...?
Wesołych Świąt zatem – wyznawcom wszystkich religii – cieszmy się, że wiosna w końcu nadeszła !
;-)
Pytając ludzi o znaczenie i pochodzenie tego święta, rzeczywiście większość mówiła - 'święto radości, święto wiosny'...
OdpowiedzUsuńDotarłam jednak do jeszcze innego tłumaczenia, pochodzącego z południa indii - Kerali.
To święto płodności.
To nie było wielokolorowe święto. To było święto czerwieni symbolizującej płodność i prokreację.
Wspólna część - kolor, radość, odradzanie się.
Co kraj to obyczaj, co stan w Indiach to inne wierzenia - odkrywanie tego jest chyba najlepsze w podróżowaniu:)
sprawa jest prosta , za czasów kolonialnych , zmarł pewien powszechnie szanowany właściciel sklepu z farbami klejowymi w proszku .Nie mając spadkobierców zapisał wszelkie pozostałe na stanie farby , fachowo zwane klejowymi , wszystkim mieszkańcom . Podczas powszechnej euforii , doszło do zamieszek co prawda bezkrwawych , ale za to colorowych :)
OdpowiedzUsuńmyślę ,że moja ad hoc wymyślona hipoteza jest równie prawdopodobna , jak ta na użytek turystów . P.
No tak, wiosenne z martwych wstanie... Tak jak nasze święta tak i święto Holi stało się elementem konsumpcyjno - komercyjnym. Nie tylko na bazarowych straganach. Większość reklam przeróżnych marek zawierało w komunikacie elementy "kolorowego szaleństwa".
OdpowiedzUsuń