niedziela, 31 stycznia 2010

mamallapuram


Fajne miejsce, szczególnie dla kogoś kto dopiero przyjechał, zaraz na dłużej jedzie na wyspę i chce się szybko nasycić kulturą.
To nieduża wioska koło Chennai, z kilkoma świątyniami z VII w. W tym z 5-cio częsciową “Five Rathas” – ktoś z nas ukuł opowieść o budowaniu kolejnej świątyni, gdy rata za poprzednia zostanie spłacona.
Okoliczności przyrody; lato – choć to zima.
I mnóstwo wycieczek.
Zdaje się, że trafiliśmy na okres urlopów i wyjazdów w Indiach.
Dużo wycieczek szkolnych. Pięknie poubierane dziewczynki w sari i tunikach jako mundurkach szkolnych i ich koledzy w spodniach i koszulach z tych samych tkanin, w tej samej kolorystyce.

A obok - znacznie gorzej ubrane dziewczynki, żyjące na ulicy.
Te pierwsze spędzają czas na wycieczce szkolnej, te drugie siedzą na chodniku i przyglądają się turystom.
I jedne i drugie uwielbiają pozować do zdjęć. Proszą – „Tejk e pikczer” i szeroko uśmiechają się do obiektywu.
Prawie takie same dzieci.
Ale jakże różną będą miały przyszłość.

czwartek, 28 stycznia 2010

kompaktowanie


Wszyscy radzą brać mało, podstawowe rzeczy, tylko to co niezbędne. Doczytałem jeszcze o "kompaktowaniu" bagażu czyli eliminowaniu, zmniejszaniu i odpowiednim układaniu. Nie wdrożyłem tego literalnie ale pozwoliło to jednak ograniczyć ilość. W efekcie mamy tego mniej na 32 dni niż ta typowy weekend na mazurach. Przyszło mi tylko do głowy że ktoś kto zawodowo organizuje wyprawy w himalaje znając warunki w jakie jedziemy i pogodę spakował by się w reklamówkę z Tescco. Tak czy siak jutro 4.30 znajomy wiezie nas na lotnisko. I oby tylko nie zawiało Okęcia ani Frankfurtu...

niedziela, 24 stycznia 2010

ganeśa - władca przeszkód

Ganesa to bóg bardzo w Indiach popularny i lubiany, syn samego Śiwy i bogini  Parwati. Jego historia jest dość wyjątkowa.
   Parwati bardzo chciala mieć dziecko (Śiwa chyba mniej). Pomyślała więc, że skoro jest boginią załatwi sprawę sama i ulepiła sobie synka z ziemi, wody i gliny. Chłopak od małego  był butny, pyskaty i bardzo pewny siebie. No i kiedyś wreszcie się doigrał.
Zapalczywy Śiwa zamachnął się na synka czym tam miał pod ręką, a że był to akurat miecz, to glowa chłopca spadła i potoczyła się po ziemi tak daleko, że oniemiali rodzice stracili ją z oczu. Gdy Parvati doszła do siebie, kazała mężowi wynosić się i nie wracać dopóki nie przywróci synowi życia.
Śiwa obiecał spieszyć się i dać dziecku głowę pierwszego napotkanego zwierzęcia. Słoń, który  kręcił się tego dnia koło ich domu miał więc niezłego pecha.
Parwati wybaczyla Śiwie, Śiwa wybaczył synowi, Ganeśa wybaczył ojcu.
Rozległa się piękna muzyka, a rodzina padła sobie w ramiona by żyć potem długo i szczęśliwie.
   Dziś, dorosły Ganeśa jest władcą przeszkód. Usuwa trudności z drogi życia  i zapewnia powodzenie. Hindusi proszą go o pomoc przed każdym nowym przedsięwzięciem; przed podróżą, egzaminem, przed ślubem.
Jeśli chodzi o naszą podróż, jest bogiem w sam raz na dobry początek.

tu handret wizas e dej

Odbieram wizę. Na kwitku, który dostałem w zamian za zostawione 3 tyg. wcześniej paszporty, zdjęcia i podania jest napis: "22.01.10 godz. 16.30-17.00". Ponieważ to tylko 1/2h spieszę się żeby być na 16.45. W recepcji bloku, w którym Ambasey Of India wynajmuje piętra - tłum. Ludzie na dole przy windach czekają aż przeluźni się na górze przy drzwiach. Każdy trzyma taki sam kwitek jak mój. Po godzinie przysłuchiwania się rozmowom na temat organizacji pracy - okazuje się bowiem, że wizy nie są wcale gotowe tylko drukowane teraz - dostaję się do holiku na górze. Ze zdziwieniem stwierdzam, że koczują tam ludzie, których nie widziałem na dole. Musieli tu wjechać jeszcze wcześniej. Ktoś z bywalców (pracownik biura podroży odbierający wizy klientów kilka razy w tygodniu) radzi
- Halo, teraz, teraz daj mu Pan tę karteczkę!
Udaje mi się pomachać kwitkiem przed oczami oficera ambasady, a ten kiwa głową i zabiera ją ode mnie. Za moim przykładem idą inni. Oficer zbiera więc ich kilka. Zamyka za sobą szklane drzwi. Widzę jak w trakcie rozmowy z kolegą tasuje świstki jak talię kart. Ha! gdy kończy moja jest na samym wierzchu. I już po 5 minutach mam swoje paszporty z wklejonymi, ważnymi wizami.
- Sorri ser for dis bat wi had printed tu handret wizas tudaj.
- Wow! what's happened?
- Noting, is haj sizon as ewri jer.