Wszyscy radzą brać mało, podstawowe rzeczy, tylko to co niezbędne. Doczytałem jeszcze o "kompaktowaniu" bagażu czyli eliminowaniu, zmniejszaniu i odpowiednim układaniu. Nie wdrożyłem tego literalnie ale pozwoliło to jednak ograniczyć ilość. W efekcie mamy tego mniej na 32 dni niż ta typowy weekend na mazurach. Przyszło mi tylko do głowy że ktoś kto zawodowo organizuje wyprawy w himalaje znając warunki w jakie jedziemy i pogodę spakował by się w reklamówkę z Tescco. Tak czy siak jutro 4.30 znajomy wiezie nas na lotnisko. I oby tylko nie zawiało Okęcia ani Frankfurtu...
czwartek, 28 stycznia 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz